Dobrze jest wiedzieć, cz. 1
16.jpg

Wystawy, witryny, manekiny, ubrania. Piękne, nowe, polecane przez innych, łatwo dostępne i czasem nie mieszczące się już w szafach. Ale każdy kij ma dwa końce i to prawda. 

Zachwycamy się. Stylizacją w sklepie, modelką w Intenecie, bawełną - że taki to dobry wybór. Tylko ta modelka na zdjęciu ma metr osiemdziesiąt, a my mniej o 20 centymetrów i jej talia ląduje w miejscu naszych bioder. Na dodatek zdjęcie jest w ruchu i wygląda świetnie, a zamówiona spódnica na żywo różni się niezwykle, od tej w sieci. Na niekorzyść.
Sklepy też mają swoje triki, bo jak ubiorą manekina to tak, że jak ktoś go zobaczy zainteresuje się na tyle, że zapragnie wyglądać dokładnie tak samo. Zainteresować, przyciągnąć, zaangażować - odbiorców. 
A ta bawełna? Owszem, dla ciała jest przyjemna, ale jednak środowisko za nią dużo płaci. Bawełna nie oznacza rzeczy ekologicznej, bo uprawy pół białych puszków pochłaniają ogromne ilości wody, pestycydów przy tym i mało kto wie, że bawełna ma różny stopień dojrzałości i można z niej wyczarować ubrania różnej jakości. Inaczej jest z organiczną.

Trochę się pomądrzę, bo studiowałam włókiennictwo, a tematem Fast Fashion interesuję się od dawna i wcale wszystko nie jest tak piękne i kolorowe, jak w reklamach popularnych marek.

Pomyślelibyście, że ubrania najzwyczajniej w świecie mogą szkodzić? Nam, ludziom. Że te świeżutkie i nowe koszulki, które właśnie sprzedawczyni pakuje w papierową torbę, a my przykładamy za to kartę do terminala, to powinniśmy jednak wyprać przed noszeniem? Że te piękne śpioszki z prawie gumowym nadrukiem w najsłodsze misie świata, mogą zaszkodzić? Że czarny, choć elegancki i podobno wyszczupla, to jednocześnie może okazać się groźny dla zdrowia? 

Wszystkie te piękne sukienki, koszule i spodnie jadą do nas z daleka. Bardzo daleka. Muszą przetrwać nie tylko podróż, ale też pobyt w kontenerach, wilgoć i transport wszelkiego rodzaju. To trochę tak, jak żywność z ogromnie długim terminem ważności, do której dodaje się konserwanty. Ubrania też trzeba zabezpieczyć i dodać do nich chemię. Żeby nie pleśniały, nie zawilgotniały, żeby przeżyły, by potem ktoś wypakować mógł je z foliowych worków, powiesić na wieszaku i dumnie oznaczyć etykietą 'NOWA KOLEKCJA'.

Nadruki też mają swoją historię. Wypukła Myszka Miki na piżamce musi przetrwać nie tylko transport, ale jeszcze znaczną ilość prań i wytrzymać temperaturę suszarki bębnowej. Nie pokruszyć się przy tym, nie popękać i nie odpaść po pierwszym kontakcie z wodą. Sam nadruk to mnóstwo chemicznych środków, niekoniecznie dobrych dla skóry dziecka, a trzeba jeszcze dodać te, które nie pozwalają mu się oderwać od powierzchni tkaniny. Część z nich przedostać się może do organizmu, a to już wcale dobre nie będzie, choć ta Myszka to ładna taka.

W czarnym można się czuć czasem jak milion dolarów. Być może tak jest, ale ten czarny potrafi zachowywać się nieelegancko. Morze czarnych rzeczy farbowanych jest przez ludzi, barwnikami szkodliwymi - najpierw dla nich i dla nas potem. Tylko na metce nikt nie napisze, czym było to farbowane, a zleceniodawcy czasem to wcale nie interesuje, bo jeśli tanio, to jest w porządku. A tym ludziom najpierw wypadają włosy, od stania w basenach z najgorszym rodzajem barwnika, a potem dopadają choroby takie, że po czterdziestu wiosnach czterdziestej pierwszej już nie zobaczą. Przykre to bardzo, a my naprawdę nie mamy świadomości co za tą jedną koszulką stoi.

To tylko kilka przykładów, a o tych tekstyliach można więcej. I to wcale nie tak, że chcę zniechęcić, zabronić czy cokolwiek - bo każdy ma wolę własną i wolną i swoje pieniądze też ma. Ale chciałabym po prostu, aby zdawać sobie sprawę, żeby przestrzec, że nie wszystko złoto, co się świeci i pomyśleć czasem, że może od tych polskich, małych marek to lepiej coś nabyć. I że zapytać można - jak wyglądał proces produkcji i z czego rzeczy są zrobione, bo jeśli transparentnie i dobrze, to się pochwalą, odpowiedzą i będą wdzięczni za zakup.

Ja jestem, za każdym razem, gdy ktoś wybierze coś z resztek.

Zostawiam tu dokumenty, które zobaczyć warto i które są dostępne ot tak. Nie było o nich głośno, bo prawda czasem wcale nie jest wygodna, ale podobno lepsza nawet ta najgorsza.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoplo.pl