Szukaj

Plan B

Agnieszka, 25.12.2020
Plan B


Istnieje takie przekonanie, że jeśli o czymś się marzy tak mocno, że bardziej się już nie da - dobrze jest to sobie wizualizować. Albo żyć tak, jakby to marzenie było już rzeczywistością. To taki zabieg w głowie, który działa, choć do końca nie wiadomo jak. Podświadomość.


Wyobrażenia mogą być różne - bujne bardziej lub mniej, o księciu z bajki, podroży na koniec świata albo o milce oreo. Łatwiejsze do spełnienia albo wymagające trochę czasu i wysiłku, bo jednak po milkę trzeba się udać do supermarketu za rogiem pamiętając, że niedziele są niehandlowe. Ale wszystko zupełnie możliwe
Czasem potrzeba też planu - kroków kolejnych i przewidywania przeszkód, żeby po drodze było jak najmniej zaskoczeń. Google może powiedzieć, kiedy jest najmniejszy ruch w markecie i ograniczyć stanie w kolejce. Telefon pokaże pogodę i podpowie, czy czapkę zakładać na wyjście, czy zostawić w domu. Rozsądnie jest jeszcze założyć plan B - gdyby sklep był zamknięty albo gdyby tej Milki tam jednak nie było. Rozważyć, czy wędrować do kolejnego, czy na dostawę poczekać, w cierpliwość się uzbroić i za dwa dni wrócić. Zawsze jest wyjście, byle działać.

Na jedną kartę też można wszystko postawić i złożyć w ręce losu z obietnicą, że przyjmie się dokładnie to, co ten los przyniesie. Tylko rąk nie zakładać i nie czekać, bo nie wiadomo, czy los tyle czasu przewidział. 

Sama plan robię długoterminowy. Oś czasu, na której zaznaczam to, co w konkretnych miesiącach chcę zrobić i ile z tego marzenia, co w głowie, w danej chwili mieć i w jakim być miejscu. Z przestrzenią na poślizg i marginesem na błędy, bo one potrafią wpaść niezapowiedzianie. Mapa myśli na ścianie, gdzie wzrok pada najpierw i lista do zrobienia, gdzie rozum kieruje. Wariacje VS kalkulacje - po równo.
Dwa scenariusze - optymistyczny bardziej i mniej, proste drogi, zakręty i ślepe zaułki - pod uwagę brać trzeba wszystko. I nadal wyobrażać. 

Jakiś czas temu mówiłam o tym, że szycie to Plan B na życie, gdyby w tym A się nie powiodło. Wtedy nie do końca wierzyłam i nie bardzo wiedziałam czego chcę. Teraz wiem. I wierzę.
Role się odwracają i los uśmiecha. Strach towarzystwo zapewnia, ale widocznie tak być musi - oswoimy się ze sobą. Intuicja też palce macza, zaufanie zwabia i zdobyte już pod kluczem trzyma, żeby się czasem nie cofnąć.

Podobno Życie w pewnym momencie mówi 'sprawdzam', pytania zadaje i trzeba się zmierzyć z tym, że jest dobrze albo niewygodnie. I jeśli uwiera, to zrobić wszystko, aby już sprawdzać więcej nie musiało, albo żeby kolejnym razem powiedzieć, że jest zupełnie w porządku

Pora próbować - kolejno, jak lodów w Ustroniu Morskim w drodze na plażę. Niebieskie migdały, truskawka, mięta z czekoladą. Jutro inne, a na koniec pobytu wybrać będzie można te najlepsze. Bez próbowania można tylko obstawiać, tydzień przechodzić obok i nie wybrać nic. A potem nie mieć nic do opowiedzenia i czekać do kolejnego roku, bo czasu cofnąć nie można.

Plany, założenia i przewidywanie przeszkód to ta część, która studzi nieco serce, co chciałoby wszystko natychmiast. Serce wie dobrze ale równie dobrze jest wszystko policzyć, żeby nie rozczarować się zbyt prędko. A potem zaufać sobie i sygnałom od świata, które potrafią być bardzo wyraźne. 

O sygnałach i kalkulacjach jeszcze będzie, choć każdy może odczuwać inaczej. Zasad uniwersalnych nie ma, ale niektóre z nich można czuć podobnie.

Koszyk

Twój koszyk jest pusty

Wybierz pierwszy produkt

Cena zestawu: %bundleSum%
Anuluj